Visit Blog
Explore Tumblr blogs with no restrictions, modern design and the best experience.
Fun Fact
The name Tumblr is derived from "Tumblelogs", which were hand coded multimedia blogs.
#chudniemy
flournight1324 · 13 hours ago
Text
Dzisiaj było okropnie. 1533 kalorie. Czuje sie okropnie, jestem tak przejedzona, że nie mam siły ćwiczyć. Jutro to nadrobie. Postaram sie zrobić fasta i spalić dzisiajsze kalorie. Już nawet nie wiem co pisać, po prostu czuje sie okropnie, czuje sie gruba, bo taka jestem, bo za dużo zjadłam. Jutro to spale. Musze.
Trzymajcie sie chudo!
0 notes
iwish-to-be-skinny · 13 hours ago
Text
Tumblr media
Tumblr media
Tumblr media
Czemu jestem taka beznadziejna!? Nie potrafię nawet kilku dni wytrzymać bez jedzenia! Jestem obrzydliwym spacionym wielorybem. Ale to się zmieni ta chudzutka dziewczynka co we mnie siedzi, te małe głodne dziecko wkońcu ujrzy światło dzienne. Kiedy? Dokładnie tego nie wiem, ale mam nadzieję, że już niedługo.
~lotta~
{Zdjęcia dla uwagi}
9 notes · View notes
nowypoczatek · 13 hours ago
Text
13.04.21
Jestem bardzo ciekawa jutrzejszego dnia. Waga znów spadła. Przy dobrych wiatrach do piątku zejdę poniżej 60, ale nie chce się też nastawiać 😅
Wt 60,4 kg
Póki co nie liczę też kalorii. Nie idzie mi to. Choć już na oko potrafię sobie rozplanować jedzonko, wiem co ma mniej a co więcej, to jednak nie potrafię wyliczyć obiadów.. Ale pewnie zjadłam dziennie max 1500kcal. Choć gdy trafia się, że zjem mnóstwo słodkiego, a mam tak praktycznie codziennie, to może wyjść trochę więcej. Ale CHUDNĘ! Pewnie pożera mnie stres..
Zawalam kolejną już noc, byle wyrabiać z projektami. Studia mnie wykańczają, ale są też dobrą odskocznią od myśli. Wczoraj było troszkę lepiej, dzisiaj niestety, popłakałam się z powodu kilku normalnych słów napisanych do niego. Chyba tęsknie czy coś.. Tęsknie za dawnymi czasami, za tą beztroską, za spędzaniem ze sobą każdej wolnej chwili.. A póki co, jestem sama. Jak palec. Samiutka.
1 note · View note
zmeeczona-a · 17 hours ago
Text
Wskazówki jak przetrwać na niskich limitach:
staraj się pic bardzo dużo wody,
w weekendy śpij jak najdłużej się da (wstajesz o 12-13 i unikasz zjedzenie śniadania),
wstając wcześnie rano wypij kilka kaw oraz zjedz owoc,
wieczorami wypijaj kilka kubków herbaty(rumianek, czarna, owocowe natomiast miętę wypijaj z rana ponieważ pobudza i będziesz mieć problem z zaśnięciem)
staraj się nie myśleć o tym, że nie możesz jeść,
znajdź sobie jakieś zajęcie, oglądaj filmy, zacznij serial, przygotuj się do szkoły, zrób sobie maseczkę albo idź na długą kąpiel,
Spotykając się ze znajomymi, zjedz coś niskokalorycznego przed wyjściem (jabłko, jogurt, suchą kromkę chleba) nawet jeśli miałbyś przekroczyć tym limit. Lepiej przekroczyć go jabłkiem o 50 kalorii niż Big Mackiem o 700 kalorii, prawda?
Mam nadzieje, że pomogłam!✨
72 notes · View notes
chce-byc-motylkie · 17 hours ago
Text
Udało mi się wytrwać cały dzień bez jedzenia. Jestem z siebie dumna. Jutro tez mam taki zamiar. Liczę że też się uda. Trochę mnie ciągło do jedzenia ale wiedziałam że nie mogę. A jak u was?
1 note · View note
nowypoczatek · a day ago
Text
Jeżeli jeszcze nie wpakował_ś się w to gówno, to zawróć, proszę.
W tym świecie nie czeka cię nic dobrego, to tylko smutek i ciągłe wyrzuty sumienia. Dążenie do perfekcji, która i tak nigdy nie nastąpi. To nie jest warte twojego zdrowia ani fizycznego a tym bardziej psychicznego.
Zastanów się. Jeszcze nie jest za późno na odwrót.
Stay safe
10 notes · View notes
theanaqueenx · a day ago
Text
12.04.2021
W sumie zjadłam dzisiaj dużo,ale na szczęście kalorii mam tyle co zwykle 🦋😍
Śniadanie: serek waniliowy+jabłko+trochę słonecznika-184kcal
Lunch: jajecznica+2 wafle-239kcal
Obiad: pierożki gyoza z warzywami-262kcal
Kolacja: serek wiejski z jagodami-165kcal
Przekąska: Kinder pingui-134kcal
Łącznie:984kcal
5 notes · View notes
chudalala · a day ago
Text
Pisze to gdyż na tumblrze istnieje od około 1,5 roku, mam 3,6 tysięcy obserwujących i zaczynam zauważać jak wiele w Polsce istnieje tych smutnych duszyczek będących pro ana. Są osóbki które są tu dla autodestrukcji a są też osobki które chcą tylko schudnąć i to właśnie dla tej drugiej grupy jest post. Anoreksja to ciężka choroba prowadząca do wyniszczenia (ja to wiem i dla mnie przez pewien okres czasu było to piękne) osłabienie organizmu, większe problemy z psychiką i większą emocjonalnosc, wypadanie włosów, brak miesiączki i w przyszłości brak możliwości posiadania dzieci to jest większość skutków bycia w anie. Więc motylku jeżeli myślisz tylko o szybkim schudnieciu a nie o wyniszczeniu to polecam Ci dietę dukana na której widać ogromne efekty, a nie ma tych złych skutków, sama na niej jestem i w pierwsze 4 dni schudłam 2,3 kg (może duża część to sama woda ale jednak) jest to dieta głównie opierającą się na bialku i w kolejnym etapie na warzywach. W dwóch pierwszych etapach nie ma mowy o owocach które zawierają cukier, o pieczywie makaronach itp które tylko zapychaja, bez oleju i oliv, ogolnie bez tłuszczy, można wtedy jeść tylko białka i warzywa. Podczas tej diety nie patrzcie na kalorie tylko jedzcie tak by się nie przejeść, wtedy nie będziecie mieć aż tak ogromnej chęci na niezdrowe jedzenie a kilogramy będą ładnie schodzić w dół. Tu macie link do strony która ułoży wam ile dni macie być na jakim etapie:
http://www.dukandiet.co.uk/calculate-your-true-weight
Proponuję zaznaczyć wam schudniecie od 5-7 kg nie więcej, bo znając was motylki i tak dużo jeść nie będziecie więc szybciej zejdzie cię z wagi (ja w 3 dni miałam schudnąć 1,1 kg a w ciągu 4 schudłam 2,3kg więc wiem co mówię). Ogólnie osoby które doczytaly to do końca to proszę o reblogowanie by trafiło to do jak największej liczby osób, by nie były aż tak wyniszczone jak my juz jesteśmy, aby nie robiły sobie krzywdy. Tu jeszcze podaje wam link do stronki na której konkretniej możecie sobie poczytać o tej diecie:
https://kalkulatorkalorii.net/blog/dieta-dukana
Mam nadzieję że wielu z was to pomoże by nie iść w kierunku autodestrukcji
28 notes · View notes
nowypoczatek · 2 days ago
Text
12.04.21
Wow. Jestem w szoku. Mimo wczorajszego podjadania słodkości schudłam! Miałam się wczoraj rano nie ważyć, ale moja głowa bardzo chciała zobaczyć ile przybyło przez dwa dni jedzenia czego chce i ile chce.
Ndz 7:00 61,2kg
Pn 8:30 60,8kg
Jest progres. Byle do końca tygodnia zejść do 60. I to utrzymać. Będę chyba usatysfakcjonowana. Chociaż tym.
Psychicznie jestem wrakiem, płaczę już bez powodu, trzęsę się z tego wszystkiego. Pożera mnie stres przed każdą nadchodzącą minutą. Boję się. Ze sobie nie poradzę, że z czymś nie zdążę, że nie jestem dość dobra w tym co robię.. Nie wierzę już w siebie. Mam dosyć siebie, swojego ciała, swoich chorych myśli.
Przytłacza mnie codzienność.
Jest jedna część mnie, która chce dbać o siebie, ćwiczyć co rano, być na bieżąco z projektami i wykładami.
Ale jest też druga strona. Ta gorsza. Ta która siedzi do późnych godzin nocnych, jak nie do rana. Ta która nie chce wstawać rano, woli leżeć w łóżku, zawinięta w kołdrę i myśleć. Ta, która wylewa łzy nad biurkiem lub w poduszkę tuż przed zaśnięciem. Ta, która funduje mi koszmarne noce, budzenie się i straszne, męczące sny.. Ta, która wmawia mi, że jestem najgorsza, że do niczego się nie nadaje, że nikt mnie nie kocha...
Trzymajcie się.
4 notes · View notes
torii-blood · 2 days ago
Text
11.04.21
Co niedziele będę wpisywała tu wage na wieczór, bez oszustw że przed śniadaniem
Dziś 57.10 kg narazie zleciała woda ale i tak motywuje 😊
2 notes · View notes
torii-blood · 2 days ago
Text
11.04.21
971 kcal
Wracam na droge motylków😊
2 notes · View notes
nowypoczatek · 2 days ago
Text
11.04.21
Poraz kolejny przerosła mnie codzienność.
Obudzilam się koło 5:30, widziałam wschód przez okno.. (Fun fact: kocham wschody słońca, bardziej jak zachody), nie mogłam spać, jednak udało mi się trochę przysnac i miałam ciężki sen. Uciekałam przed jakimś chłopakiem, chciał mnie zgwałcić.. Biegłam przez tory, jeździło po nich mnóstwo pociągów, a ja biegłam, z nadzieją, że ten chłopak pod któryś wpadnie.. Bardzo się bałam. Paradoksalnie towarzyszył mi przepiękny zachód słońca, a ja biegłam, choć nie miałam już sił, to biegłam ile mogłam. Dobiegłam na przystanek autobusowy i wsiadłam w pierwszy lepszy autobus. Niestety on też. Myślałam, że to już mój koniec. Ale kiedy on poszedł do kierowcy, to ja wykorzystałam okazję. Jak się skończyło? Nie wiem, obudzilam się, jak wysiadłam z tego autobusu i znowu zaczęłam biec. Nie oglądałam się za siebie, po prostu biegłam z nadzieją, że on nie zauważył.. Koszmar..
Dzień minął mi jako tako, trochę zjadłam, też sporo słodkiego.. Teraz mam wyrzuty przez to. Jutro nie chce jeść śniadania, zobaczymy co z tego wyjdzie.
A teraz ledwo się uspokoiłam, wpadłam w taki atak paniki, płakałam i cała się trzęsłam.. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Miewam chwilę, kiedy myślę, jak to by było beze mnie..
Trzymajcie się i nie dajcie się zaburzeniom.
4 notes · View notes